Opony i felgi - historia prawdziwa

Jako przedszkolanka w prywatnej placówce, spotykam się na co dzień z rozmaitymi sytuacjami. Właściwie po 20 latach pracy mogłabym powiedzieć, że nic nie może mnie już zdziwić. Kredki woskowe w uchu, w nosie, oko sklejone na amen, gdy rzęsy posmarowało się klejem biurowym, pytania skąd biorą się dzieci… To naprawdę chleb powszedni. Nigdy jednak nie sądziłam, że jako pani domu, nie zorientowana za bardzo w sprawach technicznych, nie posiadająca nawet własnego prawa jazdy, zostanę zmuszona do przeprowadzenia wśród przedszkolaków wykładu na temat, co to są opony i felgi aluminiowe. Zaczęło się od środowych zajęć plastycznych. Dzień był pochmurny, więc zostaliśmy w sali. Ponieważ zbliżał się okres świąteczny, nadchodziły Święta Bożego Narodzenia, poprosiłam moich podopiecznych, by dowolną techniką narysowali, bądź namalowali swój wymarzony prezent, jaki chcieliby znaleźć dla siebie w worku Świętego Mikołaja. Oczywiście pomysł spotkał się z ogromną wrzawą, dzieci naturalnie pytały jedne drugich, co te rysują. Po kilku sekundach wzajemnych przepychanek, bo i do tych doszło, gdy jedne zerkały w kartki drugich, zapanowała wreszcie błoga cisza. Każdy zajął się swoją pracą. Po godzinie zaczęły powstawać mniej lub bardziej zgrabne imitacje wymarzonych prezentów. Nie trzeba chyba zdradzać, że z głów dzieci powypływały projekty lalek, kolorowe misie, cukierki, klocki i dźwigi. Nie zabrakło też samochodów tych najbardziej schematycznych, a wśród starszych dzieci, tych bardziej rozbudowanych, przypominających pojazdy kosmiczne. Fantazja to w końcu główna zaleta lat dziecinnych. Po skończonej pracy, gdy usiedliśmy zebrani w półkolu, poprosiłam każdego, by opowiedział o swoim wymarzonym prezencie, uwiecznionym na obrazku. Rozpoczęła, ledwie mówiąca mała Michalina, która nie należy do rozmownych, stąd po wygłoszeniu monologu treści “lala”, przyszła kolej na Roberta. Ten, ponieważ był nieco starszy, opisał swoje marzenie… może aż nadto dokładnie. Opowiadał rozbudowanymi zdaniami o samochodzie marki Bentley, który to ma takie i takie parametry techniczne, któremu to narysował najlepsze opony, w tym miejscu oczywiście padła precyzyjna nazwa producenta wymyślnej, dokładnie wyrysowanej na pierwszym planie opony letnie. Dzieci, przerażone liczbą nieznanych sobie słów, miały coraz bardziej niezadowolone miny. Robert nie przestawał: “i musi mieć najlepsze felgi aluminiowe” mówił, choć dotychczas wydawało mi się, że z ledwością opanował alfabet. To przepełniło czarę goryczy. Przedszkolaki, rozdrażnione swą niewiedzą z zakresu budowy swych schematycznych dotychczas samochodów, zaczęły zamaszyście dorysowywać te doskonałe felgi aluminiowe w miejscach, w których wskazał Robert, zamieniać swoje niewinne kółeczka w prawdziwe, gumowe opony letnie. A gdy już rysunki a’la Picasso były ukończone poczułam na sobie wzrok co najmniej 20 par oczu. Każda para wymuszała odpowiedź na pytania, czym są felgi aluminiowe, do czego służą i po co w samochodzie są wielkie opony.

none

Odpowiedz

Musisz być zalogowany aby komentować.

Wykonanie/realizacja i nowoczesne pozycjonowanie - Pozycjonowanie stron PierwszaPozycja.pl